Bukiety czy gorycz? Jak kwitnąć tam, gdzie jesteś sadzony

Zdjęcie Remi Yuan w Unsplash

Kilka lat temu przyjaciel podarował mi książkę The Language of Flowers, w której na każdej stronie znajdował się kwitnący bukiet kwiatów oraz opisowy werset. Na stronie tytułowej napisała notatkę „Bloom tam, gdzie się sadzi”.

Książka była piękna, ale jej pisemna notka utkwiła mi w pamięci. Co to znaczy kwitnąć tam, gdzie nasadzono i jak to zrobić?

Susan Buchanan napisała książkę „Jestem Alive and the Doctor's Dead” po tym, jak jej lekarz przewidział, że umrze na raka piersi. Siedemnaście lat później przeżyła lekarza. Powiedziała, że ​​podczas chemioterapii, gdy stanęła przed możliwością śmierci i przeżywała tak trudny czas psychicznie i fizycznie, nauczyła się patrzeć na życie w zupełnie nowym świetle. Nauczyła się żyć głęboko.

Pisze: „To ponury, ponury dzień, jak mówią; Dobry Boże, to dzień! Może kruche, kruche zimowe, ale w oddali są odcienie złota i magenty. I są wzory! Wzory wyryte na niebie i na ziemi. Można go nakręcić w subtelny i blady kolor. Być może czarno-biały jest lepszy… aby oddać sprawiedliwość wzorom! ”

Stała w obliczu zagrażającego życiu kryzysu i widziała piękno tam, gdzie inni widzieli marzenie. Widmo śmierci nie mogło stłumić jej miłości do życia. Powiedziała: „Zrzuciłam ciemne okulary, aby powitać możliwości życiowe”.

Czy możemy, podobnie jak Susan, tworzyć bukiety, gdy życie przeszywa nasze nieświadome chwile cierniami? Czy możemy wybrać kwitnienie w miejscu, którego nie wybraliśmy?

Mój wnuk jest poważnie autystyczny. W wieku 10 lat nie mówi i nie jest przeszkolony w toalecie. Nie tak byśmy wybrali. To nie środowisko, które zaplanowaliśmy. Ale któregoś dnia zatrzymałem się w domu mojego syna i zastałem go, jak on chodził po drewnianej podłodze na desce rozdzielczej. Jego syn (mój wnuk) przylgnął do pleców, piszcząc z zachwytu. Pozostałe dzieci (są troje) zbiegły z drogi, krzycząc „Moja kolej, tatusiu! Chcę iść dalej! ”. Śmiali się i grali i nie myśleli o słowach, których mój wnuk nie mógł wypowiedzieć.

Tworzyli bukiety.

Jak zrzucamy ciemne okulary i widzimy możliwości życia? Jaki sposób myślenia kultywujemy, aby tworzyć bukiety pośród cierni?

Kiedy byłem nastolatkiem, poważnie zachorowałem i musiałem zostać hospitalizowany. Najgorsze z mojej perspektywy było to, że było lato, a moja rodzina była gotowa na długo zaplanowaną wycieczkę na plażę. Rozpuściłem się w kałużę urazy, goryczy i gniewu.

Moja rodzina odeszła, z wyjątkiem mojej matki, która została ze mną, by być ze mną. Samolubnie nie myślałem też o tym, że opuściła wycieczkę. Byłem zły, użalający się nad sobą i nie współpracowałem, dopóki w końcu nie poddałem się rzeczywistości, że nie wybieram się na plażę. Moje letnie plany zostały zrujnowane, ale może część lata wciąż mogłaby zostać uratowana. Przestałem walczyć z niesprawiedliwością, która wylądowała w szpitalu, podczas gdy mój ojciec i rodzeństwo cieszyli się plażą i powoli zacząłem wracać do zdrowia.

Poddanie się jest niezbędnym kluczem do kwitnienia tam, gdzie nasadzono.

Ale poddanie się nie oznacza rezygnacji z celów i pragnień. Te rzeczy są ważne i dają nam radość życia. Poddanie w sensie pozytywnym oznacza rezygnację z idei, że okoliczności muszą być pewnym sposobem na szczęście. Poddanie niesie ze sobą świadomość, że życie może zachowywać cenne chwile pomimo niepożądanych okoliczności. Porzucamy wiarę, że nasza wybrana ścieżka jest jedyną ścieżką.

Susan Buchanan napisała: „Życie jest jak impreza niespodzianka, na którą przyjmuję zaproszenie do świętowania każdego ranka”.

Kiedy puszczamy sztywne oczekiwania, jesteśmy otwarci na zaskoczenie, ale poddanie się bez nadziei może prowadzić do rozpaczy.

Nadzieja jest niezbędnym drugim kluczem do kwitnienia tam, gdzie nasadzono.

Gdzie znajdujesz swoją nadzieję? Mam nadzieję w mojej wierze. Jezus powiedział: „Przyszedłem, abyście mieli życie i mieli je w obfitości”. Nadzieja drugiej osoby może być w ostatecznym pięknie życia pomimo jego kłopotów. Niektórzy odkrywają nadzieję, że mogą wpłynąć na przyszłe pokolenia lub stworzyć coś o trwałej wartości.

Kiedy pracowałem w organizacji non-profit, kobieta przyszła do nas po pomoc, ponieważ po zdiagnozowaniu raka jej mąż ją opuścił i została zwolniona z pracy. Miała troje dzieci i długą, żmudną walkę o raka. Daliśmy jej jedzenie ze spiżarni, pomoc finansową na wynajem, ubrania ze sklepu z artykułami używanymi, a nasi pracownicy trzymali ją za rękę w szpitalu.

Minęło kilka lat i straciliśmy kontakt. Pewnego dnia pojawiła się w organizacji charytatywnej, aby przekazać jedzenie. „Były noce, że moje dzieci poszłyby spać głodne, gdyby nie spiżarnia z jedzeniem” - powiedziała. „Jestem teraz zdrowy i mam nową pracę. Dałeś mi nadzieję.

Bez nadziei poddanie się prowadzi do rozpaczy. Z nadzieją jesteśmy otwarci na możliwości. Dobre rzeczy mogą się zdarzyć, a nasza przyszłość może się zmienić na lepsze.

Martin Luther King, Jr. powiedział: „Musimy zaakceptować skończone rozczarowanie, ale nigdy nie stracić nieskończonej nadziei”.

Jedną rzeczą, która niszczy nadzieję, jest gorycz, a antidotum na gorycz - wdzięczność.

Wdzięczność jest trzecim kluczem do kwitnienia tam, gdzie nasadzono.

Choć wdzięczność jest trudna, gdy znajdujemy się w trudnej sytuacji, to właśnie ta rzecz powstrzymuje nas przed zrobieniem korzenia goryczy.

Gorycz jest niszczycielem. Nie ma z tego nic dobrego. Gorzki duch rozprzestrzenia swoją truciznę i dusi w nas to, co najlepsze.

Może nie jesteśmy tam, gdzie się spodziewaliśmy, z punktu widzenia kariery lub mamy do czynienia z chorobą, stresem finansowym lub problemami w relacjach. Pragniemy być w innym miejscu, ale obecnie wydaje się, że nie ma bezpośredniego wyjścia.

Mamy dwie możliwości. Możemy wyhodować korzeń goryczy lub rozkwitnąć tam, gdzie nasadzono. Goryczka obwinia innych, obwinia okoliczności, obwinia życie, obwinia Boga. Jest to spirala w dół prowadząca do braku radości, użalania się nad sobą, depresji i gniewu.

Wdzięczność raduje się w życiu, uznaje błogosławieństwa i nie pozostawia miejsca na winę.

Wybierając uprawę bogatej ziemi wdzięczności i nadziei, produkujemy bukiety. Zamiast rezygnować z marzeń, rezygnujemy z rzeczy, które powstrzymują nas przed naszym najlepszym życiem.

Na mojej półce leży mała książka, The Language of Flowers. I w nim są nabazgrane słowa: Bloom, gdzie jesteś zasadzony.