Czy możemy wybrać sposób życia?

Jeśli czas jest najcenniejszym zasobem, jaki mamy, co powinniśmy z tym zrobić?

Źródło: Mark Asthoff- Źródło: Unsplash

Niedawno zwolniłem się z internetowego start-upu, w którym zdecydowanie nie szło tak, jak myślałem, a sytuacja z moimi partnerami była coraz bardziej napięta. Pewnego ranka poszedłem do pracy z pomysłem, aby przeprowadzić jasną dyskusję. O 14.00 byłem w domu. Bezrobotni, bez celu (i bez akcji).

Nagle jednak miałem CZAS.

Oczywiście do godziny 17.00 robiłem wszystko, co przyszło mi do głowy, aby pozostać zajęty, na przykład składać krótkoterminową misję konsultacyjną, brać udział w zewnętrznych zleceniach, zapisywać się na losowe zajęcia, których nigdy nie ukończyłbym (np. Gotowanie i inne rzeczy), badać opcje remontu nasze mieszkanie ... Na szczęście zbliżają się święta Bożego Narodzenia i pozwolą mi cieszyć się rodziną bez poczucia wolności lub bezrobocia niż ktokolwiek inny.

Potem wakacje się skończyły. Wszyscy wrócili tam, gdzie byli. Ja, na przykład, zostałem w domu. Nie dostałem zlecenia konsultacyjnego, o które się ubiegałem. Przez jakiś czas próbowałem pracować nad innymi projektami, ale motywacja stawała się coraz trudniejsza. Zacząłem przeprowadzać wywiady dotyczące „prawdziwych miejsc pracy”, choć z bezczelnym sceptycyzmem. I chociaż jakoś udawało mi się czerpać przyjemność z czasu dla siebie, czułem się coraz bardziej zdezorientowany, jak zbłąkany pies szukający mistrza lub cygańska kura szukająca schronienia do złożenia jaja lub ... (cóż, masz to).

Wtedy właśnie się zatrzymałem i zdecydowałem, że poświęcę ten czas, tak cenny czas, aby nie próbować wypełniać go poszukiwaniem pracy, obowiązkami, a nawet przyjemnymi doświadczeniami, ale pomyśleć o tym, co naprawdę chciałem z tym zrobić. Nie tylko z czasem, który mam teraz, ale także z czasem, który mi pozostał.

A moje… kiedy naprawdę możesz sobie pozwolić na zadawanie sobie tego rodzaju pytań, zdajesz sobie sprawę, jak skomplikowane może być znalezienie, nie mówiąc już o przestrzeganiu tego przywileju.

Jak więc zainwestować nasz czas? Lub jeszcze bardziej mylące «jak decydujemy, jak żyć”?

W ciągu ostatnich dni włożyłem dużo energii, badań, myślenia i biegania w tym pytaniu. Oczywiście nie dotarłem do żadnego przepisu. Ale oto niektóre spostrzeżenia, które uznałem za pouczające i warte podzielenia się.

«Przyszłość będzie należeć do tych, którzy potrafią wprowadzać innowacje - a innowacje wynikają z wiedzy, kiedy zwolnić» - Carl Honoré

Strategia końcowa: „Ostatnia kurtyna”

Co powiesz na to, by raz na zawsze uznać, że czas jest zarówno naszym najcenniejszym, jak i najbardziej ograniczonym zasobem? To jest naprawdę. Śmierć jest tak okropną perspektywą, że staramy się ją zignorować, żyjąc tak, jakby nigdy się nie skończyli, koncentrując się na krótkich seriach, jakby ich suma nie była długa. A jednak, jak to ujmuje Arianna Huffington w swojej książce „Rozwijaj się”, „jeśli chcemy przedefiniować, co to znaczy mieć udane życie, musimy włączyć do naszego codziennego życia pewność śmierci”. Śmierć zmusza nas do stawienia czoła ostatecznemu pytaniu o sens życia, uświadomienia sobie, że wszystko, co robimy, się liczy.

Uznanie, że czas nie jest odwracalny, pomaga ustalić priorytety: kiedy po prostu zdałem sobie sprawę, że mój syn nigdy nie będzie miał 1 lub 2, uświadomiłem sobie, że wolę go teraz, bo nigdy nie dostanę innej szansy. Wtedy moje nastawienie umyślnie zaczęło się zmieniać.

Strategia minimalistów: zrób miejsce

Czasu jest mało i niepewnie ... lepiej oszczędzajmy go dla ludzi i rzeczy, które są dla nas naprawdę ważne. Co, moim zdaniem, oznacza dla nich miejsce. Innymi słowy, pójść „minimalistycznie” i pozbyć się wszystkiego, co nie służy żadnemu celowi: od nieużywanych ubrań gromadzących się w naszej szafie, po bezsensowne zobowiązania, nieciekawe propozycje projektów i niezrównoważone relacje. Jak pisze Joshua Fields Millburn w dokumencie „Minimalizm. Dokument o ważnych sprawach »,„ minimalizm nigdy nie dotyczył deprywacji. Minimalizm polega raczej na pozbyciu się nadmiaru życia na rzecz tego, co niezbędne ». Chodzi o usunięcie wszystkiego, co nie dodaje żadnej wartości ani radości w naszym życiu, dzięki czemu zwalnia przestrzeń, czas i uwagę na to, co naprawdę robi.

Strategia Warren Buffet: oszczędź czas (i skup się)

«Lepiej uważaj na czas, dobra, nie ma mowy, żebym mógł kupić więcej czasu». Warren Buffet

W popularnym talk-show w zeszłym roku Bill Gates i Warren Buffet żartowali z dobrowolnie pustego harmonogramu Buffeta, co pozwoliło mu spędzić większość czasu na czytaniu i myśleniu. Mówi w zasadzie, że bycie zajętym lub, alternatywnie, wolnym, jest decyzją. Bez względu na to, jak ważni jesteśmy. Jedynym sposobem na zrobienie tego, co chcemy, jest poświęcenie na to czasu. Innymi słowy, planujemy i organizujemy nasze dni, tygodnie i życie, dlatego upewniamy się, że nasze priorytety pozostają priorytetami i nic nie stoi na przeszkodzie.

To może wydawać się oczywiste, ale ile razy pozwalaliśmy pilnym lub już zaplanowanym sprawom przejść przed ważnymi, czy to w pracy, w domu itp.? Ile razy spędzaliśmy czas na bezużytecznych spotkaniach zamiast faktycznie wykonywać pracę, ile razy poświęcaliśmy randkę lub rodzinny obiad, aby przyjąć nie tak ważne zaproszenia społeczne, ile razy błąkaliśmy się losowo w Internecie w nocy zamiast zacząć książkę, którą naprawdę chcieliśmy przeczytać?

Czas jest elastyczny: bez względu na to, jak bardzo jesteśmy zajęci, i tak zostanie wypełniony. Zainstalowanie pewnych niezbywalnych zasad i procedur, blokowanie czasu w naszym programie działań i relacji, które mają znaczenie, okazuje się być bardzo skutecznym sposobem, aby zapobiec hakowaniu go przez nie tak ważne.

Strategia oparta na wartościach: Align

Trudne wybory oznaczają trudne pytania. Jak upewnić się, że zadajemy sobie te dobre? Jak ustalamy nasze prawdziwe priorytety?

Wracając do Joshua Millburn i Ryana Nicodemusa (tj. „Minimalistów”): kiedy zdali sobie sprawę, że muszą zmienić swoje życie, doszli do momentu, w którym chcieli bardziej skoncentrować się na tym, co było dla nich ważne, ale nawet nie wiedzieli co było już ważne. Byli zdezorientowani tym, co ich uszczęśliwiło. Wtedy zaczęli od pozbycia się wszystkiego, co nie służyło żadnemu celowi, i upewnienia się, że wszystkie ich decyzje (jaka praca do zrobienia, ludzie, z którymi się utrzymywać, gdzie mieszkać, co kupić, jakie działania zrobić itp.) zawsze byłyby zgodne z ich prawdziwymi wartościami.

Zdefiniowanie naszych wartości, nie bzdur, ale tych, które jesteśmy gotowi zilustrować naszym życiem (czy to ciekawość, miłość, hojność, lojalność lub cokolwiek, co ci odpowiada) i używanie ich jako przewodników przy podejmowanych przez nas wyborach, wymaga konsekwencja i siła moralna. Mogą jednak udzielić odpowiednich odpowiedzi na niekończące się pytanie „dlaczego”.

Strategia Nietzschego: stań się tym, kim jesteś

„Co mówi twoje sumienie? - „Staniesz się osobą, którą jesteś”. (F. Nietzche. Gay Science)

W słynnym przemówieniu Teda poświęconym podejmowaniu decyzji filozof Ruth Chang podkreślił, że zmuszanie się do dokonywania trudnych wyborów i dokonywania ich jest niezbędne, ponieważ kształtuje osobę, którą się stajemy. Jesteśmy wynikiem naszych małych i większych wyborów. Niektóre mają znaczenie, inne nie. Niektóre mogą okazać się słuszne, inne błędne. Ale tak naprawdę najważniejsze jest skorzystanie z mocy decyzyjnej i bycie autorem naszego życia, zamiast być tym, co nazywa „dryfującymi”.

Jak to ujęła, „driftery pozwalają światu pisać historię o ich życiu. Pozwalają mechanizmom nagradzania i karania - klepania po głowie, strachu, łatwości wyboru - w celu ustalenia, co robią. Lekcja trudnych wyborów odzwierciedla zatem to, co możesz pozostawić za swoją agencję, na co możesz być, i poprzez trudne wybory stać się tą osobą ».

Ostatecznie właściwe wybory mogą być po prostu tymi, które celowo dokonujemy.

Model odskoczni

Czas płynie. Jeśli chcesz uniknąć pękania po ukończeniu 40 lub 50 lat i obwiniania, w relatywnej dobrej wierze, swojego męża, dzieci, pracy, miasta (lub wszystkich z nich) o życie za kompromisy, zmarnowany potencjał i nierealne marzenia, warto przejąć kontrolę i wyznaczyć jasne cele już teraz. Niektóre osoby (na przykład niestabilne, entuzjastyczne, sceptyczne, niezorganizowane, ciekawe, spontaniczne itp.) Mogą uznać to za dość skomplikowane i stresujące. Przez długi czas, nawet gdy zaczynałem pisać ten utwór, myślałem, że muszę określić jasne cele, aby mogły one kierować moją strategią i decyzjami. Ale im więcej o tym myślę, tym bardziej wydaje się to niespójne z moją osobowością. Dlaczego ambicje powinny odnosić się tylko do wielkich celów? Czy zamierzony cel aktywnego prowadzenia interesującego życia nie jest wystarczająco ambitny? I czy ten cel nie wymaga dokładnie, aby nie wyznaczać zbyt wielu pośrednich kamieni milowych?

W tym poście, który niedawno przeczytałem, genialny bloger Michael Simmons podkreśla, że ​​nie wyznaczanie ambitnych celów może być najlepszą strategią do odniesienia sukcesu. Jednym z powodów jest to, że zmieniamy się, podobnie jak nasze cele. Co może doprowadzić nas do bycia uwięzionym przez cele, które sami sobie wyznaczyliśmy dawno temu i mamy problemy z poddaniem się w połowie drogi. Inne powody to krótkowzroczność, dążenie do niewłaściwych powierzchownych celów, utrata pewności siebie i / lub motywacji, frustracja naszej ciekawości i utrata możliwości uczenia się.

Zamiast tego wskazuje na badanie przeprowadzone przez naukowców Kennetha Stanleya i Joela Lehmana. W swojej książce, Dlaczego wielkości nie można zaplanować, autorzy pokazują, że kiedy kroki między tym, gdzie się jest w danym momencie, a tym, gdzie chce się być na końcu, są zbyt liczne i mylące (lub krótko mówiąc, kiedy nie naprawdę wiemy, dokąd chcemy iść), inny model działa lepiej. Wprowadź, co nazywają «modelem odskoczni»: zamiast stawiać wielkie ambitne cele i pośrednie osiągnięcia, które do nich prowadzą, sugerują pójście w drugą stronę, tj. Podejmowanie śmiałych kroków i zapuszczanie się w nieznane, gdy tylko pojawiają się okazje, a następnie łączenie kropek. Mówiąc prościej, gdy trzeba wybrać ścieżkę, użycie „filtra ciekawości” zamiast „filtra celów” może przynieść bardziej interesujące wyniki.

„Za każdym przypadkowym odkryciem prawie zawsze jest otwarty myśliciel z silnym wyczuciem, jaki plan przyniesie najbardziej interesujące wyniki.” - Kenneth Stanley i Joel Lehman

Takie podejście, zamiast tworzyć «bezcelowego wędrowca», napędza twórczą ciekawość i samodoskonalenie, trenuje złożone myślenie i, według nich, może prowadzić do przełomów.

Teoria wpływu inwestycji

W filantropii istnieje silna tendencja do tego, aby decyzje dawców były w coraz większym stopniu uzależnione od jednej miary - która okazuje się bardzo trudna do zmierzenia - wpływu.

Jeśli czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką mamy, a zatem możemy dać, czy nie byłoby stosowne zastosować tę samą logikę do zarządzania czasem? Co powiesz na ważenie decyzji w stosunku do ich oczekiwanego wpływu, czy to na nasze życie, nasze relacje, naszą firmę, nasze ciało lub nasze dzieci? Korzystanie z tego sposobu myślenia prawdopodobnie pomogłoby młodej matce wybrać między poświęceniem czasu na opiekę nad dziećmi zagrożonymi utratą kariery a powrotem do niezbyt satysfakcjonującej pracy. Lub pomóż bezrobotnemu wybrać pomiędzy pójściem na spacer w góry lub siedzeniem przed komputerem, kompulsywnie przeglądając losowe strony. Lub pomóż wyszkolonemu prawnikowi w wyborze firmy prawniczej lub organizacji pozarządowej. Ilość zainwestowanego czasu i energii może być taka sama, ale wyniki i wpływ byłyby zupełnie inne.

Gdyby zamiast szczęścia użyteczność była naszym celem, czyż nie uszczęśliwiłby nas?

Jak stwierdził Darius Foroux w swoim dziele „celem życia nie jest szczęście, lecz użyteczność”, szczęście może okazać się produktem ubocznym użyteczności. Robiąc więcej, zmienianie jest tym, co nada sens naszemu życiu, a to z kolei sprawi, że będziemy naprawdę zadowoleni.

„Moja droga”

Oczywiście, wszystkie te spostrzeżenia są łatwe do teorii (nie tak bardzo), ale o wiele trudniejsze do zastosowania w praktyce. Cóż, może nie. Może to nie wymaga tak dużej siły woli, siły napędowej, a nawet rygoru. Im więcej o tym czytam i myślę, tym wyraźniej wydaje mi się, że to, co jest po raz pierwszy wymagane do „zaprojektowania naszego życia”, to nie metodologia, wydajność ani strategia. To są narzędzia. Najpierw wymagane jest zaufanie. Ta spokojna samoświadomość, która sprawia, że ​​podejmujemy decyzje zgodne z naszą osobowością, a nie z kontekstem. Ten hart, który skłania nas do rezygnacji z szybkich wygranych i egocentrycznych nagród, takich jak zbyt często status lub pieniądze, aby obstawiać prawdziwe osiągnięcia, takie jak znaczące relacje i projekty. To autentyczne zaufanie do życia, które pozwala nam robić ogromne odważne zakłady, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy, np. Mając dzieci lub poślubiając kogoś. Ta energia życiowa, która sprawia, że ​​robimy różne rzeczy. Ta głęboka intuicja, że ​​udane życie może być po prostu życiem w pełni przeżywanym. Rodzaj życia, w którym możemy być usatysfakcjonowani, gdy stoimy przed ostateczną kurtyną, życie, które naprawdę przeżyliśmy «na swój sposób».

Powodzenia.